Duchowym opiekunem wydarzenia był ordynariusz diecezji sosnowieckiej, Jego Ekscelencja ks. biskup Artur Ważny, a jej przewodnikiem ks. Paweł Krężołek. W uroczystości zakończenia uczestniczył polonijny biskup ks. Robert Fedek oraz miejscowy biskup Robert McClory. Nad całością czuwał kustosz Sanktuarium Maryjnego, ks. Ireneusz Bem. wspierany przez byłego wieloletniego organizatora pielgrzymek, ks. Mikołaja Markiewicza z Krakowa oraz liczną grupę polonijnych duszpasterzy.
JE ks. biskup Artur Ważny był głównym celebransem mszy świętych sprawowanych na otwarcie i zamknięcie pielgrzymki. W słowie duszpasterskim skierowanym do blisko 9 tysięcy wiernych zgromadzonych w ogrodach Sanktuarium na uroczystości zakończenia pielgrzymki ks. biskup Ważny nawiązał do słów Ewangelii o cudzie w Kanie Galilejskiej mówiąc, że Pan Bóg chce nam powiedzieć, iż naszym przeznaczeniem jest radość, że przeznaczeniem jest wesele, że Jezus przygotowuje nam ucztę, na której On sam będzie nam usługiwał.
– To jest piękna, przecudowna perspektywa, przecudowna, zwłaszcza dla tych, którzy są zmęczeni pielgrzymowaniem, to ta obietnica radości i świetnej konsumpcji wesela jest czymś wyjątkowym (…). Wydaje się, że wielu z nas przeżywa różnego rodzaju trudności i nie potrafi tej radości z tego paktu, że Bóg jest naszym celem, okazać na zewnątrz. W sposób wyjątkowy było to widać w Kanie Galilejskiej. Zabrakło wina. Ten brak wina pokazuje, że brakuje nam wesela, radości, ale też brak miłości, prawdy. Doświadczamy tego w naszej codzienności, że brakuje nam miłości, że nie możemy kochać, że w naszych rodzinach są różnego rodzaju kłopoty, w małżeństwach nie umiemy się dogadać, że cierpimy z tego powodu, że dzieci wybierają inną drogę niż my zamierzyliśmy. Doświadczamy też wiele smutku, samotności, takiej cyfrowej samotności. Badania i statystyki wykazują, że zwłaszcza wśród młodych jest wielki deficyt radości, a niektórzy postawieni są pod przysłowiową ścianą i myślą o samobójstwie. Też brakuje prawdy. Można publicznie kłamać, można publicznie hejtować i nie ma z tego tytułu żadnych konsekwencji. Ale dzisiaj słyszymy – w liście do Galatów – Słowo Boże mówi: nadeszła pełnia czasu. Możemy różnie interpretować, ale również w taki sposób, że Bóg mówi dosyć! Koniec tego panoszenia się zła. Więcej nie pozwalam na to i dlatego zesłał swego Syna zrodzonego z niewiasty, aby każdy, kto w Niego wierzy mógł powiedzieć dosyć! Nie zgadzam się, żeby brakowało miłości, żeby brakowało radości, nie zgadzam się, żeby kłamstwo się panoszyło. To jest nasza nadzieja i nasza radość. To dokonuje się przez Matkę Bożą. Przyszliśmy tutaj do Niej, bo mamy przekonanie, że ma szczególny dostęp do Syna, że bycie z Nią daje nam prostszą, ułatwioną drogę do samego Pana Boga(…) Maryja wypowiada te piękne słowa, które są Jej testamentem. Uczyńcie wszystko cokolwiek wam powie. Każdy z nas ma być przed Bogiem matką. To jest zaskakujące, Jezus mówił, każdy, kto słucha mego słowa i wypełnia je, jest moim bratem i matką. Czyli rodzę siebie dla innych. Ja chcę mieć postawę Maryi, dlatego chcę wypełnić słowa Maryi, jej testament uczyńcie wszystko cokolwiek wam powie, a problem jest taki, że często tego nie czynimy – powiedział Jego Ekscelencja dziękując za możliwość uczestniczenia w pielgrzymce, która jest namacalnym dowodem na manifestowanie i głęboką wiarę Polonii.
W procesji z darami do ołtarza szli przedstawiciele organizacji, biznesów, sponsorów, grup modlitewnych i wolontariatu z przedstawicielami głównego sponsora, Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej oraz rodziny państwa Sieczków, którzy karmią pielgrzymów podczas wędrówki. Członkowie Teatru Ludowego „Rzepicha wraz z delegacją Związku Klubów Polskich wręczyli wieniec dożynkowy, będący zapowiedzią Święta Plonów, które 23 sierpnia odbędzie się w ogrodach kościoła pw. św. Rozalii w Harwood Heights.
Liturgię śpiewem uświetnił chór „Diakonia” pod dyrekcją Katarzyny Mojsewicz. Młodzi stanowili blisko połowę ogólnej liczby pielgrzymujących. W gronie uczestników nie brakowało nawet kilkutygodniowych niemowląt niesionych na rękach przez rodziców lub pchanych w wózkach. Pielgrzymi obdarowani zostali wydanym przez „Dziennik Związkowy” bogato ilustrowanym 92-stronicowym dodatkiem pielgrzymkowym.
Piknikowy czas po nabożeństwie chwilowo zakłócił ulewny deszcz, ale sporo osób schroniło się przed chwilową nawałnicą w świątyni i pobliskich salach, aby po kilkunastu minutach ponownie pobiesiadować.
– Pomimo, że byłam dobrze przygotowana, niestety doświadczyłam„asfaltówki”. To już czwarty rok z rzędu. Było gorąco, ale miałam buty na zmianę, nakrycie głowy i ramion, przewiewną odzież. Gdy zaczynałam pielgrzymowanie 17 lat temu miałam jedne buty, które narobiły mi odcisków, bąbli na wszystkich palcach. Szłyśmy z koleżanką. Nie miałyśmy wyżywienia, żadnych energetycznych słodkości, jedynie posiłek od państwa Sieczków, ale doszłyśmy wtedy i teraz też. Byłoby bardzo dobrze, gdyby człowiek miał mniej lat – powiedziała uśmiechnięta Bronisława Obrochta.
Podobnymi wspomnieniami i odczuciami dzielili się z nami inni rozmówcy, szczęśliwi, że zakończyli pielgrzymkę. Około 4 tys. pątników wzięło udział w tegorocznym marszu do Maryi, a około 5 tys. czekało na ich przybycie w sanktuarium, by wspólnie uczestniczyć w uroczystościach zakończenia pielgrzymki.
Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak/NEWSRP
Zdjęcia dostępne na stronie:

