Odpust Podhalański ku czci Matki Bożej Ludźmierskiej w Sanktuarium Ojców Karmelitów Bosych w Munster, w stanie Indiana, odbył się w niedzielę, 16 sierpnia, kiedy obchodzono Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, nazywane w tradycji ludowej Świętem Matki Boskiej Zielnej (przypadające 15 sierpnia). To jedno z najważniejszych corocznych wydarzeń religijno-kulturalnych Polonii i podhalańskiej społeczności w Metropolii Chicago i Northwest Indiana w Amerykańskim Ludźmierzu. Uroczystość rozpoczęła się mszą świętą.
Za krzyżem do kościoła weszli: z muzyką góralska kapela i 42 poczty sztandarowe, które formując szpaler honorowo witały wchodzących do świątyni przedstawicieli zarządu głównego Związku Podhalan w Północnej Ameryce i kół oraz księży. Góralska brać w tradycyjnych strojach ludowych i z bukietami z tegorocznych ziół i kwiatów prezentowała się wyjątkowo pięknie. W sanktuarium górali, przedstawicieli zarządu i Związku Podhalan w Północnej Ameryce oraz Polonię osobiście, najserdeczniej powitał ojciec Franciszek Czaicki OCD – kapelan ZPPA. Wśród wiernych można było dostrzec całe rodziny, starszych i młodych, którzy przyszli razem, aby uczestniczyć w Eucharystii i oddać cześć Maryi.
Był to dla wspólnoty dzień szczególny nie tylko ze względu na święto Matki Bożej Zielnej, ale również z powodu ważnych rocznic, które w Amerykańskim Ludźmierzu w Munster połączyły historię, wiarę i tradycję Podhala. Eucharystii przewodniczył najstarszy z zakonników we wspólnocie Karmelitów Bosych w Munster ojciec Wacław Lech OCD, a koncelebrowali ją: przeor ojciec Andrzej Gbur OCD, ojciec Franciszek Czaicki OCD – kapelan ZPPA, ksiądz Stanisław Tabor oraz ksiądz Franciszek Florczyk.
Andrzej Błachuta – Zbójnik Związku Podhalan odczytał pierwsze czytanie z Apokalipsy Świętego Jana, zaś drugie czytanie, List Świętego Pawła Apostoła do Rzymian, Dariusz Kwak – Kandydat na Zbójnika ZPPA. Psalm responsoryjny pt. „Po Twojej prawicy stoi Królowa w złotej szacie” zaśpiewała Natalia Król – Królowa Związku Podhalan w Północnej Ameryce.
Po Ewangelii św. Łukasza przeor ojciec Andrzej Gbur OCD wygłosił homilię. Mówił w niej między innymi o sile cnót Maryjnych oraz o tym, że praktykując pokorę, wierność i uwielbienie budujemy relacje z Bogiem i ludźmi. Przypomniał, że nasz ostateczny dom jest u Boga i podkreślił, co równie ważne, że Maryja towarzyszy nam i wspiera nas w każdym ziemskim kroku.
Podczas Modlitwy wiernych odczytanej przez Gabrielę Strączek skupiono się na tradycyjnych intencjach, modląc się o zachowanie wiary i tradycji, za Ojczyznę i Podhale, za wspólnotę Polonii i górali w Ameryce, za Kościół i duszpasterzy, o życie wieczne dla zmarłych przodków. W procesji z darami górale przynieśli do ołtarza między innymi: kwiaty, owoce, naręcza tegorocznych plonów, zioła, miód, oscypek, wędliny, wino, wodę. Pięknie wybrzmiało „Ave Maryja” w wykonaniu sopranistki Mirosławy Sojki-Topór.
Tegoroczny odpust miał szczególny wymiar. Minęła bowiem 10. rocznica koronacji Figury Matki Bożej Ludźmierskiej, wiernej kopii figury Gaździny Podhala, która od pokoleń zajmuje wyjątkowe miejsce w sercach mieszkańców Podhala. Podczas mszy Odpustu Podhalańskiego górale tradycyjnie w akcie oddania powierzyli Matce Bożej Ludźmierskiej swoje rodziny, domy, życie, Podhale, Polonię prosząc o liczne łaski i opiekę. Modlitwę odczytała Królowa ZPPA – Natalia Król. Maria Kowalkowska przeczytała wiersz o Maryi „Matecka Ludźmierska w Indiana”.
Jan Król – prezes Związku Podhalan w Północnej Ameryce powitał drogich gości: członków zarządu głównego ZPPA, prezesów kół, poczty sztandarowe oraz Polonię i z całego serca podziękował wszystkim, którzy kilka dni temu po przejściu gwałtownego tornada przez posesję klasztoru przyszli tu z pomocą, aby uporządkować pozostawione przez żywioł ogromne zniszczenia.
Uroczystość była również okazją do wspomnienia 60. rocznicy złożenia ślubów zakonnych w Zakonie Karmelitów Bosych przez ojca Wacława Lecha OCD, który swoją drogę życia poświęcił Bogu. Sześćdziesiąt lat wierności powołaniu to niezwykłe świadectwo wiary, wytrwałości i oddania. Jubileusz ten nadał odpustowi jeszcze głębszy, osobisty wymiar. Był okazją do złożenia życzeń i odśpiewania tradycyjnego 100 lat.
Ojciec Wacław Lech czytelnikom „Dziennika Związkowego” opowiedział o swojej drodze życia, którą poświęcił Bogu.
– Sześćdziesiąt lat jak złożyłem śluby zakonne, sześćdziesiąt jeden jak otrzymałem habit zakonny. W Polsce bywałem na parafiach, pracowałem jako wikariusz, proboszcz na Podhalu, w Związku w połączeniu z góralami. Tu przyjechałem włączyłem się w Związek Podhalan i tu jest siedziba i gniazdo, do którego przybyłem, choć większą część spędziłem na parafiach w Chicago. Z „Dziennikiem Związkowym” zawsze byłem mocno związany. Zawsze był mi bliską gazetą. Był czas, że byłem korespondentem naczelnym i kapelanem Związku Podhalan. Wśród Polonii bardzo dobrze się czuję, ile mi Pan Bóg lat pozostawił to już jest Jego wola, zostawiam w Jego rękach. Myślę, że z Bożą pomocą udało mi się coś dobrego zrobić. Może były sprawy, w których zawiodłem, to przepraszam, a z drugiej strony proszę o modlitwę. Za działalność na Polonii w Chicago otrzymałem odznaczenie Krzyż Kawalerski Rzeczypospolitej Polskiej podpisany przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i to jest dla mnie bardzo wielką radością – powiedział o. Lech.
Na zakończenie zostały poświęcone zioła, kwiaty, kłosy zbóż i owoce będące symbolem wdzięczności za plony oraz Bożą opiekę. Po mszy odbył się góralski piknik. Wyjątkowo nie odprawiono Nieszporów Maryjnych.
Prezes ZPPA Jan Król podsumował uroczystości mówiąc o tradycji Podhalańskiego Odpustu w Munster.
– Jak widzicie dzisiaj niedziela była dla górali bardzo ważna. Był Odpust Podhalański ku czci Matki Boskiej Ludźmierskiej. Tutaj od 45 roków górale spotykają się w Munster, w Indiana. Matka Boska Ludźmierska jest Gaździną tego miejsca ojców karmelitów. To miejsce jest dla nas wyjątkowe. Parę dni temu przeszło tędy tornado. Poniszczyło wszystko. Dwukrotnie. Sytuacja była taka, że tornado poszło w jedną stronę i się nawróciło. Ogród zniszczyło niemiłosiernie. Drzewa poniszczyło. Od środy dobrzy ludzie, z sercem górale i nie tylko górale, wszyscy Polacy, którzy czuli, że trzeba pomóc odpowiedzieli na mój apel. Przyjechali pomóc i udało się, że za te cztery dni udało się ogarnąć, umyć, żebyśmy dziś godnie mogli to święto przeżyć, spotkać się, porozmawiać, podtrzymać tradycję i podziękować Matce Boskiej za cały rok, za to, że przy tej tragedii nikomu nic się nie stało. To jest ważne, że wszyscy wyszli z tego cało. Nie wiem, co to jest cud od Boga, ale żadna figurka nie została zniszczona. Jedna stacja, bodaj siódma Pana Jezusa Drogi Krzyżowej, a reszta przetrwała. Myślę, że wszystko da się ogarnąć. Usunęliśmy ponad 80 drzew z ogrodu, ale to wszystko da się radę odbudować. Dziękuję wszystkim, którzy tutaj do nas przyszli. Sztandarów było 42, było dużo ludzi; górale z północy, Wisconsin, Michigan. Dziękuję, że byliście z nami, w tych pięknych i trudnych chwilach i pytam pięknie na przyszłe wydarzenie. Teraz idziemy świętować. Bez Boga nie do proga. Najpierw mszą świętą podziękowaliśmy, a potem wszyscy poszli rodzinnie po to, żeby się spotkać, pogadać, pośpiewać, porozmyślać, co można jeszcze zrobić dobrego na przyszłość. Ludzie w Ameryce nie widują się długi czas, bo i odległości, nie mają czasu, są zagonieni, a właśnie przy takich chwilach mogą się spotkać – podsumował prezes chicagowskich górali.
Podhalańska Gaździna po raz kolejny zgromadziła w Munster swoich wiernych, a oni wierzą, że pod Jej opieką znajdą siłę i nadzieję na kolejny rok.
Tekst: Jola Plesiewicz
Zdjęcia: Dariusz Piłka

