Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 18 września 2026 13:05

Zbrodnia bez wspomnień

Jeszcze niedawno Angelika Tartanowa uśmiechała się do obiektywu. Potem ślad po niej zaginął. Rodzina szukała jej przez dwa tygodnie, nie mając pojęcia, że 33-letnia modelka leży w tym czasie na oddziale neurochirurgii jednego z moskiewskich szpitali. Miała ciężko uszkodzony mózg, liczne ślady pobicia i nie pamiętała, co się wydarzyło.
Zbrodnia bez wspomnień
Angelika Tartanowa

Autor: Instagram

Angelika urodziła się w Krasnodarze, później przeprowadziła się do Moskwy. Pracowała jako modelka, marzyła o aktorstwie. Jej Instagram wyglądał jak katalog życia, którego można tylko pozazdrościć: sesje zdjęciowe, eleganckie ubrania, firmowe prezenty, pokazy mody i premiery filmowe. Pod koniec 2025 roku ten świat nagle runął.

 

Dwa tygodnie ciszy

Najpierw Angelika zaczęła zachowywać się inaczej. Na wiadomości rodziny odpowiadała krótko i sucho, zupełnie nie w swoim stylu. Potem kontakt urwał się całkowicie – przestała odbierać telefon.

Po kilku dniach ciszy najbliżsi rozpoczęli poszukiwania. Pojechali do jej moskiewskiego mieszkania. Znaleźli tam dokumenty, telefon i częściowo spakowany bagaż – rzeczy, których człowiek planujący zniknięcie raczej nie zostawia. 9 grudnia 2025 roku informacja o zaginięciu modelki trafiła do rosyjskich mediów i Internetu.

Wkrótce nastąpił przełom. Okazało się, że Angelika nie zniknęła. Od 23 listopada leżała w szpitalu imienia Pirogowa w Moskwie. Jej stan był krytyczny. Lekarze stwierdzili ciężki uraz czaszkowo-mózgowy, stłuczenie mózgu, krwiak śródmózgowy i gwałtowny obrzęk. Obrażenia były tak poważne, że potrzebna była natychmiastowa operacja.

Jej mózg puchł, zamknięty wewnątrz czaszki, a rosnące ciśnienie groziło dalszymi uszkodzeniami i śmiercią. Mogła ją uratować jedynie trepanacja. Lekarze musieli usunąć znaczną część kości czaszki. Angelika przeszła nie jedną, lecz trzy operacje. Brakujący fragment neurochirurdzy zastąpili później tytanową płytką.

Angelika przeżyła. Zanim jej stan gwałtownie się pogorszył, zdążyła podobno powiedzieć, że pobił ją partner, Dmitrij Kuzmin, z którym spotykała się od pół roku. Uderzenia miały być tak silne, że nie mogła wstać ani dużo mówić. Kiedy odzyskała świadomość, nie pamiętała już jednak ataku. Początkowo nie rozpoznawała nawet bliskich ani otaczających ją przedmiotów. Jej mózg musiał ponownie uczyć się słów, znaczeń i codziennych czynności.

 

Wymazana noc

Potem rozpoczęły się miesiące leczenia i rehabilitacji. W styczniu 2026 roku Angelika po raz pierwszy pojawiła się publicznie i opowiedziała o swoim stanie. Pamiętała wcześniejsze życie, karierę modelki i znajomych. Nie potrafiła jednak odtworzyć spotkania z Dmitrijem ani tego, co wydarzyło się przed hospitalizacją. Uraz wymazał dokładnie ten fragment historii, którego najbardziej potrzebowali śledczy.

Rodzina była przekonana, że Angelika powiedziała prawdę. Jej zdaniem Kuzmin był bardzo zazdrosny i kontrolujący. Policji pozostawały relacje lekarzy o słowach modelki przed pogorszeniem jej stanu oraz zeznania bliskich. Podejrzenia szybko skupiły się na partnerze.

Niemal trzy tygodnie po ataku Kuzmina zatrzymano i umieszczono w areszcie domowym. Początkowo odpowiadał za umyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Po interwencji szefa rosyjskiego Komitetu Śledczego zarzut zmieniono na usiłowanie zabójstwa. Według śledczych podczas kłótni i szarpaniny mężczyzna uderzył modelkę w głowę. Obrażenia były tak ciężkie, że omal nie umarła.

W styczniu, na życzenie Angeliki, jej adwokat wycofał apelację, w której domagał się zaostrzenia aresztu domowego Kuzmina. W zamian oskarżony zobowiązał się pokryć koszty leczenia modelki i wypłacić jej zadośćuczynienie. Rodzina stanowczo zaprzeczała, jakoby oznaczało to pojednanie. Chodziło o pieniądze potrzebne na rehabilitację. Sprawa karna toczyła się nadal, a Kuzmin miał stanąć przed sądem.

Tymczasem Angelika zmagała się ze skutkami urazu. Miała problemy z pamięcią, koncentracją i mową. Nie zawsze potrafiła znaleźć właściwe słowo, nazwać przedmiot albo złożyć myśli w zdanie. Jedne rzeczy pamiętała doskonale, inne jakby zniknęły. Bliscy obserwowali, jak kobieta, która wcześniej swobodnie pracowała przed kamerą, na nowo uczy się rozmawiać. Największą czarną dziurą pozostawały godziny poprzedzające hospitalizację – czas samego ataku.

Rehabilitacja nie oznaczała prostego powrotu do zdrowia. Każde odzyskane słowo i każda samodzielnie wykonana czynność były sukcesem, lecz poprawa następowała nierówno. Jednego dnia Angelika radziła sobie lepiej, następnego gubiła sens wypowiedzi. Nie było wiadomo, które sprawności odzyska i ile czasu potrwa leczenie.

Dziennikarze i influencerzy podchwycili sprawę. Zdjęcia Angeliki sprzed pobicia zestawiano z fotografiami wykonanymi po operacji. Kontrast był brutalny. Internet szybko znalazł dla niej nowe określenia: „modelka bez części czaszki”, „kobieta bez twarzy”. Ona sama przez miesiące unikała mediów.

 

Śmierć bez odpowiedzi

Na początku maja rosyjskie media poinformowały, że 41-letni Kuzmin nie żyje. Według jego adwokata miał poważne problemy z sercem, przeszedł dwie operacje i zmarł w szpitalu. W chwili śmierci nadal był oskarżony o usiłowanie zabójstwa Angeliki. Proces nie mógł już się odbyć, ponieważ zabrakło oskarżonego.

Niemal natychmiast pojawiły się jednak wątpliwości. A jeśli Kuzmin wcale nie umarł? Może upozorował własną śmierć, aby uniknąć procesu i więzienia? Teoria szybko zaczęła żyć własnym życiem. Nie przedstawiono jednak żadnych wiarygodnych dowodów, że mężczyzna uciekł i gdzieś się ukrywał. Oficjalnie nie żył. Reszta pozostała pogłoską.

Pół roku po ataku Angelika pojawiła się w telewizji. Fizycznie czuła się coraz lepiej: mogła chodzić i rozmawiać, włosy odrosły i zasłaniały blizny, a na twarzy nie było już śladów pobicia widocznych po wybudzeniu ze śpiączki. Po tym, co przeszła, wyglądała zaskakująco dobrze. Tyle że dawne życie nie wróciło razem z wyglądem. Nadal miała trudności z mową, koncentracją i pamięcią. Do castingów nie wróciła.

Nie wróciło również wspomnienie dnia, który zmienił jej życie. Człowiek oskarżony o brutalny atak nigdy nie stanął przed sądem. Nie było procesu ani wyroku. Nie było też odpowiedzi, która mogłaby wypełnić lukę w pamięci Angeliki. Pozostały: tytanowa płytka, długa rehabilitacja i noc, której być może nigdy sobie nie przypomni.

Joanna Tomaszewska


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama