Chicagowski Departament Straży Pożarnej okrył się żałobą po śmierci w czwartek, 14 maja strażaka z 30-letnim stażem. Według Chicago Fire Department, 61-letni Steven Decker z remizy nr 71 (Engine Co. #71) doznał „nagłego problemu zdrowotnego” podczas dorocznego testowania sprzętu w czasie ćwiczeń przeprowadzanych w rejonie 6600 N. Kedzie. Zmarł w szpitalu St. Francis.
Związek zawodowy strażaków opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie zmarłego strażaka i zaapelował o modlitwę za jego rodzinę i inne rodziny strażackie.
„Steven zginął dziś podczas wykonywania swoich obowiązków razem ze swoimi braćmi i siostrami z CFD” – czytamy we wpisie CFD Local Union 2.

Miejscowa radna Debra Silverstein (50. okręg) powiedziała, że Decker przygotowywał się do przejścia na emeryturę.
W czwartek wieczorem w uroczystej procesji przewieziono ciało strażaka do Biura Lekarza Sądowego Powiatu Cook. W piątek rano przed remizą, gdzie pracował Decker, koledzy strażacy zawiesili żałobne wstęgi.
To już druga śmierć chicagowskiego strażaka w ciągu niecałych dwóch miesięcy. 17 marca 32-letni Michael Altman zmarł wskutek obrażeń odniesionych podczas akcji gaśniczej w budynku mieszkalnym w dzielnicy Rogers Park na północy Chicago. Pozostawił żonę w ciąży i 2-letniego syna.
(jm)









