W trakcie spotkania w Pekinie z prezydentem USA Donaldem Trumpem Xi powtarzał wielokrotnie, że Chiny liczą na nową „konstruktywną strategiczną stabilność” w stosunkach z USA, co było zawoalowaną propozycją wyboru między uznaniem ChRL za równorzędnego partnera Stanów Zjednoczonych a ryzykiem kolizji między supermocarstwami - komentuje „NYT”.
Dziennik ocenia, że po konfrontacji z Trumpem trwającej blisko rok, kiedy to Xi odpowiadał na trzycyfrowe cła nakładane na Chiny przez Trumpa trzycyfrowymi taryfami na dobra importowane z USA i ograniczaniem eksportu metali ziem rzadkich, chiński przywódca postawił na swoim i „w pewnym sensie administracja Trumpa postępowała już według chińskich reguł gry” podczas szczytu w Pekinie.
Znamienne w tym kontekście jest to, że prezydent USA nic nie odpowiedział, gdy Xi ostrzegł, że niewłaściwe podejście Waszyngtonu do kwestii Tajwanu grozi konfrontacją z Pekinem - podkreśla gazeta.
Xi dał też do zrozumienia, że rywalizacja jest elementem relacji amerykańsko-chińskich - ocenia profesor Uniwersytetu Fudan w Szanghaju Xin Qiang.
Chiński przywódca aprobuje otwarcie ten komponent w relacjach obu państw, ponieważ uznał już, że są one równorzędnymi partnerami. Z drugiej strony, zdaje sobie sprawę, że ze względu na stan chińskiej gospodarki, Pekinowi nie opłaca się jeszcze konfrontacja z Waszyngtonem - wyjaśnia „NYT”.
„Strategiczna stabilność”, której chce Xi, ma być utrwaleniem na jakiś czas status quo, tak aby administracja Trumpa nie próbowała ograniczać jego planów dotyczących wielkich Chin - państwa, którego celem jest przejęcie od słabnących Stanów Zjednoczonych roli największej światowej potęgi. „Dla Chin ta fraza, to sposób grania na czas (...) i na przeczekanie administracji Trumpa” - uważa profesor Uniwersytetu Georgetown Evan Medeiros.
„Chiny chcą zarządzać (sytuacją), którą uznają za stopniowy upadek USA, w nadziei na to, że przyspieszą go”, jednak bez bolesnych konsekwencji dla swej gospodarki - dodaje Medeiros, który był dyrektorem ds. Azji w Narodowej Radzie Bezpieczeństwa za prezydentury Baracka Obamy.
Pekin chce redefiniować relacje z Waszyngtonem na własnych warunkach, wyznaczając zarazem na tyle płynne kryteria, by móc na przykład ogłosić później, że Trump złamał warunki „konstruktywnej strategicznej stabilności” w stosunkach dwustronnych, ponieważ sprzedał broń Tajwanowi - komentuje Shen Dingli, dziekan wydziału stosunków międzynarodowych Uniwersytetu Fudan.
Inni eksperci dodają, że próba wpisania relacji amerykańsko-chińskich w nowe ramy i ostrzeżenia wygłaszane przez Xi, to zabezpieczanie się przed sytuacją, w której Trump nagle zmieni nastawienie do ChRL, po listopadowych wyborach do Kongresu środka kadencji prezydenckiej. „To nieustanny niepokój (Pekinu). On (Trump) jest z tego znany” - uważa profesor Xin Qiang. (PAP)









