Program popularnych wycieczek sądowych dla polskiej społeczności powrócił w środę, 21 października, po 6-letniej przerwie. W ramach Miesiąca Dziedzictwa Polsko-Amerykańskiego sędziowie polskiego pochodzenia spotkali się z 70-osobową grupą uczniów z Clearmont Elementary w Elk Grove Village – jedynej szkoły publicznej z dwujęzycznym (Dual Language), angielsko-polskim programem nauczania w rejonie Chicago.
Na sali sądowej w Daley Center, przy 50 W. Washington w centrum Chicago, z dziećmi spotkali się: sędzia Diann Marsalek z I dystryktu miejskiego, sędzia Ronald Bartkowicz i sędzia Jonathan Clark Green z wydziału cywilnego i sędzia Ursula Walowski z wydziału kryminalnego. O pracy adwokata opowiadała też Kathy Bojczuk, asystentka w Biurze Prokuratora Generalnego Illinois i przewodnicząca The Advocates Society, organizacji zrzeszającej polsko-amerykańskich prawników.
Mimo powagi miejsca i formalności tematu zgromadzone w galerii sali sądowej 10-latki z zainteresowaniem słuchały opowiadań sędziów o drodze kariery, specyfice pracy sędziego i rodzaju rozpatrywanych spraw. Sędzia Marsalek wyjaśniła układ sali sądowej i role, jakie odgrywają na niej poszczególne osoby. 12 uczniów mogło nawet zasiąść w fotelach ławy przysięgłych (jury).
Sędzia Green opowiadał dzieciom o swoich urodzonych w Polsce dziadkach, dorastaniu w rodzinie adwokatów, różnych organizacjach zrzeszających prawników i zaangażowaniu sędziów w działalność poza salą sądową.
Sędzia Bartkowicz przepytywał czwartoklasistów z roli sędziego w społeczeństwie i objaśnił system ławy przysięgłych, charakterystyczny dla amerykańskiego systemu sprawiedliwości.
Dzieci ożywiły się jeszcze bardziej, gdy sędzia Walowski czystą polszczyzną zapytała je, czy mówią po polsku. „Tak!” – uniósł się w górę las rąk. Walowski opowiadała o swojej przeprowadzce z Wrocławia do Stanów Zjednoczonych w wieku 8 lat, dorastaniu na południu Chicago, chodzeniu do sobotniej polskiej szkoły i swoim dziecięcym marzeniu o pomocy pokrzywdzonym, a ostatecznie o wymierzaniu sprawiedliwości. Sędzia miała też „najmocniejsze” historie z sali sądowej wydziału kryminalnego przy 26th Street i California w Chicago.
Dzieci miały możliwość zadawania sędziom pytań. Interesowały się, jakie sprawy prowadzili, jakie wydawali wyroki, ile trzeba się uczyć, żeby zostać sędzią, a także która część pracy sędziego podoba im się najbardziej, a która najmniej.
Bogata oferta programów edukacyjnych w sądzie powiatu Cook, obejmująca m.in. wycieczki szkolne, jest możliwa dzięki działalności Wydziału Dostępności i Edukacji, którym kieruje nasza rodaczka, Marta Almodovar.
– Nasze programy edukacyjne dla wielu dzieci są inspiracją do wyboru ścieżki kariery prawnej w przyszłości. To najbardziej radosna część pracy sądów, która przy okazji daje ogromną satysfakcję – oceniła Almodovar.
Sędzia Walowski, która w listopadowych wyborach ubiega się o reelekcję (tzw. retention, czyli wybory retencyjne, w których wyborcy odpowiadają na karcie do głosowania „tak” lub „nie”), podkreśliła, jak ważne jest głosowanie na sędziów, ponieważ ich decyzje w ogromnym stopniu wpływają na życie obywateli. Na ławie sędziowskiej zasiada od 18 lat i – jak przyznała – jest dumna z tego, że udało jej się zachować znajomość języka polskiego, którym posługuje się zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym.
Spotkanie z sędziami poprzedziło zwiedzanie siedziby Sądu Okręgowego Powiatu Cook. Dzieci miały okazję dowiedzieć się więcej o pracy tego drugiego co do wielkości jednolitego systemu sądowego w kraju i jednego z największych na świecie. Zakładanych jest tu co roku ponad milion spraw, które obsługuje około czterystu sędziów. Ponad 30 z nich ma polskie korzenie. Wszystkie sądy procesowe są skonsolidowane pod przewodnictwem sędziego Charlesa Beacha. Dla celów administracyjnych Sąd Okręgowy Powiatu Cook podzielony jest na dziesięć wydziałów i sześć regionów geograficznych.
Joanna Marszałek
[email protected]

